DigitalOcean zasłużenie wyrósł na „domyślną chmurę” dla małych i średnich zespołów developerskich: firma powstała w 2012 r. jako odpowiedź na potrzebę prostych i przystępnych usług cloud, a jej pierwszym produktem był Droplet, czyli łatwa do uruchomienia maszyna wirtualna. Dzisiaj DigitalOcean jest już jednak znacznie szerszą platformą, z własnym PaaS-em App Platform i prywatnym rejestrem kontenerów DOCR, co zwiększa wygodę, ale często też podnosi całkowity koszt stosu.
W realistycznym, europejskim scenariuszu z czterema VPS-ami i obiektowym storage’em różnica kosztów jest duża nawet przy dość konserwatywnych założeniach. W przyjętym tu modelu porównawczym miesięczny rachunek wychodzi na poziomie 226 USD po stronie DigitalOcean i 68,45 EUR po stronie Hetznera. Po przeliczeniu kursami z 18 maja 2026 r. daje to około 823,79 zł wobec 290,46 zł, czyli około 533,33 zł oszczędności miesięcznie i około 6,4 tys. zł rocznie.
Drugi argument jest mniej „twardy” finansowo, ale dla wielu polskich firm coraz ważniejszy: jurysdykcja danych. UODO przypomina, że w obrębie EOG nie ma potrzeby stosowania standardowych klauzul umownych przy transferach danych, podczas gdy transfery do państw trzecich wymagają odrębnych podstaw i zabezpieczeń; jednocześnie istnieje decyzja adekwatności dla określonych podmiotów w USA. Mimo tego Parlament Europejski nadal opisuje zależność od nieeuropejskich dostawców chmurowych i software’owych jako strategiczną podatność, wskazując m.in. na ryzyka związane z CLOUD Act i ogólną zależnością od dostawców spoza UE.
Hetzner dobrze wpisuje się w ten kierunek jako europejski operator: posiada własne parki data center w Norymberdze, Falkenstein i Helsinkach, deklaruje zgodność z GDPR dla usług cloud, ma certyfikat ISO/IEC 27001:2022 i wskazuje też na certyfikację BSI C5 Type 2 dla usług chmurowych.
DigitalOcean jako dawny standard
To, że przez lata tyle zespołów wybierało DigitalOcean, nie było przypadkiem. Ich propozycja wartości była bardzo czytelna: prosty interfejs, przewidywalny billing, szybkie uruchamianie VM-ek i dobre doświadczenie dla developerów. W oficjalnej historii firmy sam DigitalOcean podkreśla, że został założony po to, aby dać twórcom i firmom łatwiej dostępne, przystępne cenowo rozwiązania cloud.
Dla startupów, software house’ów i zespołów produktowych ten model był bardzo atrakcyjny z co najmniej trzech powodów:
- niski próg wejścia — Droplety były prostą, zrozumiałą abstrakcją serwera;
- rozsądny katalog usług bazowych — VM, storage, sieć i później także usługi managed;
- przewidywalność — DigitalOcean nadal promuje „simple, predictable pricing” dla Droplets.
Problem polega na tym, że wraz z dojrzewaniem platformy rośnie też pokusa dokładania kolejnych warstw wygody. App Platform jest pełnym PaaS-em, który sam buduje, wdraża i skaluje aplikacje. DOCR jest natywnym prywatnym registry dla obrazów. App Platform dolicza też m.in. outbound transfer ponad pulę oraz dedykowane egress IP; DOCR ma płatne plany zaczynające się od 5 USD miesięcznie. To nie jest wada sama w sobie — to po prostu oznacza, że płacimy za komfort i skrócenie czasu operacyjnego.
Właśnie tutaj pojawia się przestrzeń dla Hetznera. Jeżeli i tak działasz już na Dockerze, masz własny pipeline CI/CD, używasz Coolify albo innego self-hosted control plane, to część „wygodnej marży” amerykańskiej platformy przestaje być konieczna. Wtedy porównanie zaczyna wygrywać nie katalog funkcji, tylko relacja kosztu do zasobu oraz miejsce osadzenia infrastruktury.
Geopolityka, prywatność i jurysdykcja
Dla polskiej firmy pytanie „gdzie fizycznie stoi serwer?” jest dziś tylko połową zagadnienia. Druga połowa brzmi: jakiej jurysdykcji podlega dostawca i jak wygląda ścieżka prawna przetwarzania danych.
Punktem wyjścia jest to, że RODO/GDPR tworzy wspólną ramę ochrony danych w UE i EOG. UODO wprost wskazuje, że przy transferach na terenie EOG nie ma potrzeby stosowania SCC, bo zarówno administratorzy, jak i procesorzy działający w EOG są objęci przepisami rozporządzenia 2016/679. UODO przypomina też równocześnie, że Komisja Europejska wydała decyzję adekwatności dla określonych podmiotów komercyjnych w USA. Innymi słowy: hosting u dostawcy amerykańskiego nie jest dziś automatycznie „nielegalny”, ale model stricte europejski bywa po prostu prostszy, czytelniejszy i łatwiejszy do obrony w compliance lub due diligence.
Tło strategiczne też jest coraz bardziej wyraźne. Parlament Europejski w opracowaniach z 2025 r. stwierdza, że europejski ekosystem cyfrowy pozostaje silnie zależny od nieeuropejskich — przede wszystkim amerykańskich — dostawców software’u i chmury. W tej samej analizie pada teza, że taka zależność tworzy strategiczne podatności, wzmacnia vendor lock-in i może zwiększać długoterminowe koszty. Parlament wskazuje przy tym wprost na ryzyka jurysdykcyjne związane z CLOUD Act.
To ważne rozróżnienie: migracja do Hetznera nie jest certyfikatem absolutnej „suwerenności cyfrowej”, ale jest realnym krokiem w stronę:
- krótszego łańcucha jurysdykcyjnego,
- mniejszej zależności od amerykańskich platform,
- prostszej komunikacji z klientami i działami compliance,
- lepszego dopasowania do europejskiej narracji o ochronie danych i strategicznej autonomii.
Hetzner dostarcza tu bardzo konkretny argument: dla lokalizacji Falkenstein, Norymberga i Helsinki zarówno dane klienta, jak i dane trzymane na serwerze pozostają w UE; spółka zaznacza też, że nie prowadzi własnych data center w USA i Singapurze, a europejskie usługi opiera na własnych parkach data center w Niemczech i Finlandii. Do tego dochodzą deklarowana zgodność z GDPR, certyfikat ISO/IEC 27001:2022 oraz certyfikacja BSI C5 Type 2.
Dla polskiego przedsiębiorcy praktyczny sens jest prosty: jeśli obsługujesz dane klientów z UE, sprzedajesz do sektora regulowanego albo po prostu chcesz ograniczyć liczbę „ale” w rozmowie z prawnikiem, audytorem lub klientem enterprise, europejski operator i europejskie regiony dają przewagę narracyjną i procesową. To nie zastępuje poprawnej konfiguracji bezpieczeństwa, ale porządkuje fundament.
Jeśli chcesz samodzielnie przetestować Hetznera, możesz skorzystać z naszego linka partnerskiego — po rejestracji otrzymasz 20 euro kredytu na start, do wykorzystania na usługi Hetzner Cloud.
Liczby, które robią różnicę
Żeby porównanie było uczciwe, przyjmuję prosty, konkretny setup.
Założenia:
- Cztery serwery VPS działają stale przez cały miesiąc.
- Każdy serwer Hetznera ma publiczne IPv4, więc doliczam oficjalne 0,50 EUR miesięcznie za Primary IPv4.
- Dobieram parametry jak najbardziej „like for like” dla CPU, RAM i dysku.
- Obciążenie transferem z samych VPS-ów mieści się w pakietach wliczonych w cenę.
- Obiektowy storage obejmuje 8 bucketów, łącznie 500 GiB danych i 1 TB publicznego outboundu miesięcznie.
- Porównuję ceny katalogowe netto, bez lokalnego VAT/sales tax.
Koszt miesięczny liczę następująco:
Poniższa tabela opiera się na oficjalnych cennikach i parametrach DigitalOcean Droplets/Spaces oraz Hetzner Cloud/Object Storage/Primary IPv4. Kurs PLN przyjmuję wg NBP z 18 maja 2026 r.; do przeliczenia USD→EUR pomocniczo używam kursu ECB z tego samego dnia.
| Rola | Założone parametry | DigitalOcean | Mies. koszt | Hetzner | Mies. koszt |
|---|---|---|---|---|---|
| Coolify / control plane | 2 vCPU, 4 GB RAM, 80 GB SSD, publiczne IPv4 | Basic Droplet | 24,00 USD | CPX22 + Primary IPv4 | 8,49 EUR |
| Build server | 8 vCPU, 16 GB RAM, 320 GB SSD, publiczne IPv4 | Basic Droplet | 96,00 USD | CPX42 + Primary IPv4 | 25,99 EUR |
| Production app server A | 4 vCPU, 8 GB RAM, 160 GB SSD, publiczne IPv4 | Basic Droplet | 48,00 USD | CPX32 + Primary IPv4 | 14,49 EUR |
| Production app server B | 4 vCPU, 8 GB RAM, 160 GB SSD, publiczne IPv4 | Basic Droplet | 48,00 USD | CPX32 + Primary IPv4 | 14,49 EUR |
| S3-style object storage | 8 bucketów, 500 GiB storage, 1 TB publicznego outboundu / mies. | Spaces | 10,00 USD | Object Storage | 4,99 EUR |
| Razem | — | — | 226,00 USD | — | 68,45 EUR |
Źródła do tabeli: parametry i ceny Droplets, transfer i pooling transferu w zespole, ceny Spaces, aktualne ceny Hetznera od 1 kwietnia 2026 r., opłata za Primary IPv4, limity/specyfikacje CPX22/32/42, kursy walut.
Co ważne, niższy koszt infrastruktury to nie jedyna korzyść na start. Rejestrując się w Hetznerze z naszego linka partnerskiego, otrzymasz 20 euro kredytu do wykorzystania na usługi cloud — więc pierwsze testy możesz wykonać bez dodatkowego obciążania budżetu.
Wynik jest bardzo czytelny: to około 823,79 zł miesięcznie na DigitalOcean wobec około 290,46 zł miesięcznie na Hetznerze. Miesięczna oszczędność wynosi więc około 533,33 zł, czyli około 64,7%. Rocznie mówimy o około 6 400 zł różnicy przy naprawdę zwykłym, nieprzesadnie dużym środowisku.
Warto dodać dwa ważne niuanse:
- Jeśli obiektowy storage generuje większy publiczny outbound, przewaga Hetznera rośnie, bo DigitalOcean Spaces po przekroczeniu pakietu nalicza 0,01 USD/GiB outboundu, a Hetzner po przekroczeniu pakietu bazowego ma dużo łagodniejszy model egressu.
- Jeśli build server nie działa stale, tylko jest uruchamiany ad hoc, to DigitalOcean częściowo odzyskuje przewagę dzięki billingowi per-second dla Droplets.
Schemat docelowej topologii dla takiego środowiska może wyglądać tak:
W praktyce taki układ dobrze pasuje do filozofii Hetznera: niskopoziomowa, przewidywalna IaaS z gotowymi aplikacjami startowymi, m.in. dla Coolify i Docker CE, ale bez próby „ukrywania” infrastruktury za warstwą PaaS.
Jak wygląda migracja w praktyce
W naszym przypadku migrowaliśmy Coolify oraz sporą grupę aplikacji produkcyjnych wraz z bazami danych. Sama operacja zamknęła się w około 6–8 godzinach pracy i przebiegła bez większych problemów. To nie znaczy, że każda migracja będzie tak gładka — ale przy dobrze przygotowanym planie jest to osiągalne.
Najważniejsza lekcja brzmi: najpierw migrujesz warstwę sterującą, potem dane, na końcu ruch. Dokumentacja Coolify i Hetznera bardzo dobrze podpowiada, dlaczego. Coolify nie ma wbudowanego „magicznego” mechanizmu przenoszenia aplikacji między hostami; trzeba ręcznie odtworzyć deploymenty, przenieść bazy i wolumeny. Co więcej, backup instancji Coolify nie obejmuje danych aplikacyjnych — obejmuje samą instancję, a APP_KEY i klucze SSH trzeba przenieść osobno. Hetzner z kolei przypomina, że przed wykonaniem finalnego backupu usługa nie powinna już przyjmować zapisów, bo inaczej część danych nie znajdzie się w kopii.
W praktyce dobrze działa następująca sekwencja:
- Inwentaryzacja
Spisujesz aplikacje, domeny, wolumeny, bazy, cron-y, kolejki, webhooki, zależności zewnętrzne i wszystkie sekrety. - Przygotowanie celu
Zakładasz projekt w Hetznerze, tworzysz serwery, sieć prywatną, firewalle, Primary IPv4, buckety object storage i — jeśli chcesz — nową instancję Coolify z tej samej wersji co poprzednia. Hetzner ma gotową aplikację Coolify w katalogu Cloud Apps. - Backup warstwy control plane
Zgrywasz backup instancji Coolify, zapisujeszAPP_KEY, kopiujesz klucze SSH i konfigurację niezbędną do połączenia z hostami. Bez tego nowy panel może nie odzyskać pełnej zdolności do zarządzania serwerami. - Migracja danych aplikacyjnych
Dla baz danych robisz dumpy i testowe restore’y. Dla wolumenów Dockerowych używasz bezpiecznego procesu backup/restore, a nie „gołego” kopiowania katalogu/var/lib/docker/volumes. Przy bucketach obiektowych robisz synchronizację i od razu testujesz ACL/CORS. - Testy na nowym środowisku
Sprawdzasz start aplikacji, migracje schema, kolejki, joby, uploady, certyfikaty TLS, połączenia do storage’u, logowanie i monitoring. - Finalny cutover
Na chwilę zamrażasz zapisy, wykonujesz ostatni delta-sync, przepinasz DNS/ruch, obserwujesz logi i metryki, a stare środowisko zostawiasz jeszcze przez okno rollbackowe.
Poniżej krótka checklista, która w takich projektach naprawdę robi różnicę:
| Obszar | Co sprawdzić przed cutoverem | Jak wygląda „zielone światło” |
|---|---|---|
| Coolify | backup instancji, APP_KEY, klucze SSH, zgodność wersji | nowy panel widzi serwery i wykonuje deploy |
| Bazy danych | dump, restore testowy, zgodność wersji silnika | aplikacje wstają bez panic fixes po starcie |
| Wolumeny Docker | backup/restore metodą bezpieczną dla Docker volumes | uploady, pliki użytkowników i cache działają |
| DNS i TLS | niższy TTL, rekordy przygotowane wcześniej, test certów | ruch przechodzi bez błędów 403/404/SSL |
| Object storage | synchronizacja bucketów, test ACL/CORS, test linków | assety i backupy działają jak wcześniej |
| Rollback | stare środowisko zostaje przez okno obserwacji | masz realną drogę odwrotu |
Ta checklista wynika bezpośrednio z dokumentacji Coolify i Hetznera: backup instancji nie obejmuje danych aplikacyjnych, APP_KEY i klucze SSH są krytyczne, a snapshoty/backupy serwera nie obejmują podpiętych Volumes.
Proces można streścić tak:
W naszym projekcie ważnym elementem była też kwestia registry dla obrazów Docker. Hetzner nie daje natywnego odpowiednika DOCR jako managed usługi, więc rozwiązaliśmy to własnym, open-source’owym registry. Efekt: trochę więcej odpowiedzialności po naszej stronie, ale bez dodatkowego abonamentu. To typowy kompromis „mniej magii platformy, więcej kontroli i niższy rachunek”. Na DigitalOcean podobną funkcję pełni DOCR, którego płatne plany zaczynają się od 5 USD miesięcznie.
Gdzie Hetzner nie wygrywa
Żeby ten wpis był uczciwy, trzeba powiedzieć wprost: Hetzner nie jest lepszy we wszystkim.
Po pierwsze: mniej PaaS-u i mniej gotowych warstw „managed”.
DigitalOcean App Platform to pełnoprawny PaaS, który sam buduje, wdraża i skaluje aplikacje. Hetzner daje raczej świetne klocki infrastrukturalne i kilka gotowych aplikacji startowych, ale nie przykrywa całego procesu warstwą PaaS. Jeśli zespół nie ma kompetencji operacyjnych, to DigitalOcean może być wygodniejszy.
Po drugie: brak natywnej, zarządzanej usługi registry analogicznej do DOCR.
DigitalOcean ma prywatny registry z planami od 5 USD do 20 USD miesięcznie. W Hetznerze najczęściej trzeba postawić własne registry albo użyć zewnętrznej usługi. To obniża koszt abonamentowy, ale zwiększa odpowiedzialność operacyjną.
Po trzecie: Object Storage Hetznera jest S3-compatible, ale nie S3-identical.
W oficjalnej dokumentacji Hetzner wprost wymienia brak wsparcia m.in. dla Notifications, Website, Analytics, Logging, Metrics, Replication, Tagging i custom domains dla bucketów. Jeśli dziś korzystasz z takich funkcji albo z wygody typu built-in CDN w Spaces, migracja wymaga dodatkowej warstwy: reverse proxy, CDN, event busa albo własnej logiki.
Po czwarte: więcej odpowiedzialności za backup i odtwarzanie.
Hetzner daje snapshoty i backupy serwerów, ale dokumentacja przypomina, że nie obejmują one podpiętych Volumes. To oznacza, że strategia backupu nadal musi być świadomie zaprojektowana: osobno bazy, osobno wolumeny, osobno object storage i testowe restore’y.
Po piąte: wynik kosztowy zależy od wzorca użycia.
Moje porównanie zakłada build server działający przez cały miesiąc. Jeśli w Twojej organizacji build node włącza się tylko na czas joba, DigitalOcean częściowo odzyskuje przewagę dzięki billingowi per-second. Z drugiej strony, jeśli Twoje workloady są ARM-compatible, Hetzner może być jeszcze tańszy dzięki rodzinie CAX.
Krótko mówiąc: Hetzner wygrywa tam, gdzie chcesz taniej i bardziej świadomie zarządzać IaaS-em. DigitalOcean nadal wygrywa tam, gdzie chcesz kupić wygodę i skrócić odpowiedzialność operacyjną.
Co powinna zrobić polska firma teraz
Jeśli miałbym zamknąć ten temat w jednym zdaniu, powiedziałbym tak: dla wielu polskich firm utrzymujących własne aplikacje kontenerowe migracja z DigitalOcean do Hetznera jest dziś sensowna ekonomicznie i obroniona procesowo.
Szczególnie warto ją rozważyć, gdy:
- masz już Docker, CI/CD i podstawowe kompetencje operacyjne;
- nie jesteś silnie uzależniony od App Platform i innych usług PaaS;
- trzymasz dane klientów z UE i chcesz uprościć narrację compliance;
- rosną Ci rachunki nie od „surowych VM-ek”, ale od całego otoczenia managed;
- chcesz świadomie zmniejszyć zależność od amerykańskich dostawców.
Z kolei ostrożniej podchodziłbym do migracji, jeśli:
- używasz głęboko App Platform lub innych wygodnych warstw, które trzeba będzie odtworzyć;
- polegasz na funkcjach object storage wykraczających poza podstawową zgodność z S3;
- nie masz procesu backup/restore, testów smoke i planu rollbacku;
- Twoje workloady są krótkotrwałe i dużo korzystają z per-second billing.
Dla ROI sprawa jest prosta:
Jeśli przyjąć konserwatywnie koszt pracy inżynierskiej na poziomie 250 zł/h i czas projektu 6–8 godzin, to zwrot z samej oszczędności infrastrukturalnej następuje po około 2,8–3,8 miesiąca. To bardzo krótki horyzont jak na zmianę, która jednocześnie porządkuje temat kosztu, jurysdykcji i niezależności technologicznej.
Różnica w kosztach jest widoczna już przy niewielkim setupie, a na start można ją jeszcze dodatkowo „zamortyzować”: rejestrując się z naszego linka partnerskiego, otrzymasz 20 euro kredytu do wykorzystania na produkty Hetzner Cloud.
Jeżeli Twoja firma chce płacić mniej, uproszczyć temat jurysdykcji danych i przenieść się do europejskiej chmury bez operacyjnego chaosu, to warto ten ruch policzyć już teraz. Pomożemy przygotować realny model TCO, ocenić zależności od usług managed, zaprojektować architekturę docelową i przeprowadzić migrację tak, żeby zamknęła się w przewidywalnym oknie, z backupem, rollbackiem i testami odtworzeniowymi.